Z tym wyjazdem to od samego początku było “na hura”. Telefon od Pani Jadzi dostałem 14 XII 2016 po południu. Miałem się stawić najszybciej jak to tylko możliwe u dr Kantora. Byłem u niego na następny dzień z rana.

15 XII 2016 dostałem maila, że moja kandydatura została zaakceptowana. BĘK! 😀 Jadę do CERN-u!

 

Hooola, hola. Nie tak prędko.

W mailu był też link, który zaczynał się www.cern.ch (grubo generalnie xd). Był to formularz aplikacyjny na Short-Term Internship Programme. Jednak, z racji tego, że było już późno, stwierdziłem: “Aaaa, jutro.”.

Następnego dnia (16 XII 2016 – piątek) byłem na praktykach (8h zazwyczaj od 9:00-17:00). O 15:26 dostałem maila od dr Kantora, który zaczynał się: “Czy zarejestrował się Pan już? Bo to jest pilne!”.

Pomyślałem: “No fajnie, a na 21:00 do pracy… znowu się prześpię przed nocką.” (#sarkazm). Ale pilne, to pilne! W końcu CERN.

Wypełniłem, odesłałem doktorowi do sprawdzenia. Było okej. Wysłałem w sobotę 17 XII 2016 rano po pracy.

 

Status: Application received.

 

Pomyślałem: “Jest dobrze. Teraz trzeba o tym powiedzieć rodzince.” Chciałem to załatwić za jednym zamachem, bo nie lubię się powtarzać i mówić każdemu to samo. Szykowała się super okazja. ;>

 

24 XII 2016

Wigilia

 

Ostatnie danie – chałka z miodem – żeby życie było słodsze. 😉

-Słuchajcie, mam dla Was nowinę (tak nastrojowo, hehe). Dostałem propozycję wyjazdu na staż do CERN-u. Przyjąłem ją.

-(chór) Łooooł, super, gratulacje!

No i zaczęło się. Poleciał na mnie grad pytań:

-A gdzie to dokładnie?

– Koło Genewy.

-Ale to musisz sobie mieszkanie załatwić…

-Spoko, spoko, już załatwiam.

-Kiedy jedziesz?

-Mam zacząć 9 stycznia.

-Jejku, to już! Strasznie szybko… A na jak długo?

-Pierwszy kontrakt na 3 miesiące i na 99% od razu kolejny. Też na 3 miesiące.

-(Mamusia) No ale zaraz, zaraz. A CO ZE STUDIAMI?!  Przecież to będzie w trakcie studiów.

-No tak, zgadza się. – odpowiedziałem skrywając lekki szok. Spodziewałem się czegoś typu: “Oooj, Szymciu, ale przecież 18-stka Gabrysi, komunia Madzi! No jak to?! Nie będzie Cię?!” (kurde, przeanalizowałem to sobie ze złej perspektywy. Bo wiecie, ja już wcześniej dumałem co mnie ominie – na pół roku do przodu.
Teraz rzucam im takiego newsa. A oni co? No z czym w obecnej chwili najbardziej mnie kojarzą, skoro zjeżdżam do domu raz na tydzień, czasem dwa, siedzę całymi tygodniami w Krakowie i co robię?. No STUDIUJĘ… No debil.)

-No mamuś, przecież skończyłem już studia inżynierskie. Muszę się jeszcze “tylko” obronić. Przerwę sobie zrobię.

-Czyli, że co? Że DZIEKANKĘ sobie bierzesz?! A MAGISTERKA?!!!

 

Następny kwadrans minął na gadce o tym, jak to ludzie na roku mamy i cioci pobrali dziekanki i JUŻ NIGDY NIE WRÓCILI na studia! :c Rozpętałą się dysputa na temat wagi doświadczenia zawodowego vs. papierek ukończenia studiów i ogólnie obecnego stanu studiów w Polsce. Włączyła się kuzynka Domcia (19 lat, pisze w tym roku maturę). Ojjj, leciały wióry.

Skończyło się na tym, że OBIECAŁEM, że pójdę na magisterkę. xD (Bo faktycznie idę. Jeśli obronię inżyniera. :V)

Ufff, spokój – moi już wiedzą. Poszedłem pod choinkę po prezenty. ;]

 

25-26 XII 2016

Święta Bożego Narodzenia

 

Kolędowałem z najlepszą ekipą kolędniczą w Małopolsce! BA! Najlepszą w Polsce!
W pierwszy dzień byłem mędrcem ze wschodu. Tym czarnym. xd Djembe pod pachę i jazda! ;D

W drugi dzień zmieniał się trochę skład. Na szybko zdecydowałem się założyć copkę pasterską, a’ la kubrak i wziąłem akordeon. To było trochę ryzykowne. W Ziemi Myślenickiej grałem na akordeonie basowym, a to zdecydowanie nie to samo. Nie ta funkcja, nie te rytmy, nie te palce. ^_^

Po lekkim przypale na rynku i kilku kolejnych domach – z grubsza ogarnąłem. ;D

akordeonista

Photo by Buła 😀

 

 

28-30 XII 2016

Ostatnie dni praktyk. Strasznie jestem z nich zadowolony.

 

31 XII 2016

Sylwester.

No nie ukrywam. Tak, miałem MULTUM zaproszeń… Mogłem przebierać w propozycjach. :V Tak, tak. xd

Ale koniec końców, wybrałem zaproszenie na sylwestra do pracy, do klubu, na szatnio-bar. Potrzebowałem kasy przed wyjazdem. Wiedziałem, że mam masę rzeczy do kupienia, więc wybór był oczywisty. Poza tym, miałem też taką myśl, że być może już nigdy więcej nie będę miał możliwości pracować w sylwestra… Także poszedłem nawet chętnie do pracy.
A powiem, że było całkiem przyjemnie. Były rezerwacje, więc kto miał przyjść, to przyszedł przed tą 23:00… A reszta? 80% stałych, weekendowych bywalców, którzy nie zdążyli zrobić sobie rezerwacji, usłyszawszy cenę 100 zł za wejście, po krótkiej kalkulacji czy też kontemplacji nad sensem życia, odwracało się na pięcie i wychodziło. Bez oddawania żadnych kurtek czy płaszczy. Dla mnie mega. 😀
Koło 01:30 była krótka bitka. Kolejna atrakcja. xd

Jakoś po 03:00 przestali brać kasę za wejście, więc trochę się w końcu pogimnastykowałem.

Po 9,5 h pracy zarobiłem 340 zł.

Wszystko poszło…

 

Był już nowy rok 2017, a status na stronie www.cern.ch/bla-bla-bla przy moim wniosku ciągle wyglądał tak:


Application received.

:O

 

 

 

 

 

Photo credit: Chris Smith/Out of Chicago via Foter.com / CC BY-NC-SA

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s