Mówią, że Zmiana jest jedyną Stałą we wszechświecie.

Podpisuję się pod tym.
Można by w nieskończoność wymieniać: dzieci dorastają, starzy umierają, drzewa i różne badyle ciągle rosną, owoce dojrzewają, pory roku się zmieniają, piwo się warzy, wódka się kończy, góry non stop rosną lub topnieją, kontynenty wędrują, wychodzą kolejne flagowce znanych firm, mamy dzień albo noc, Ziemia wiruje i okrąża Słońce, Wszechświat się rozszerza…

Nic nie stoi w miejscu, wszystko się rusza, wszystko płynie.

 

“Panta rhei.”

~Heraklit z Efezu

 

Zmiany są tak wszechobecne, że często przestajemy zwracać na nie uwagę.

I tu należałoby poruszyć kwestię czasu, w którym ta Zmiana zachodzi oraz powtarzalność (czy też okresowość) tej Zmiany.

No bo czy taki zwykły, statystyczny człowieczek zauważy, że w ciągu jego życia kontynent na którym się urodził, przesunął się o parę centów w lewo czy w prawo?
Noooo… nie bardzo bym powiedział. Większość ludzi nie ma rozwiniętej długotrwałej percepcji czasowej. (I nie chodzi mi tu bynajmniej o kwestię zauważania gołym okiem wędrówki kontynentów… ^.^)

Czy ten sam człowieczek zauważy Zmianę pór roku na tym swoim kontynencie?
Pewnie zauważy. Jednak już po kilku razach, (powiedzmy, że w wieku nastoletnim tego człowieczka) ta Zmiana ze względu na swoją powtarzalność będzie dla niego tak oczywista i przewidywalna, że żadna.

 

Zmieńmy teraz parametry – niech Zmiana będzie szybka i rzadko powtarzalna.

Np. puściłeś/aś z dupy kupon w Lotto i wygrałeś/aś. No szok! Wielka radość i szczęście. Stajesz się bogaty/ta pod względem finansowym w jedną sekundę. Diametralna Zmiana, ciężka do niezauważenia. 😛

Inny przykład: ktoś bliski Ci wyjeżdża. Wyprowadza się, nie zobaczycie się przez parę miesięcy, rok, dwa… Trochę smutno.

 

To są Zmiany. Samo życie.
Aha. I według mnie nieprawdą jest, że ludzie się nie zmieniają. Wie to nawet moja najmłodsza siostra (8 lat), która ostatnio tak rozmawiała z dziadkiem:

– Madziu, chodźże, pójdziemy razem do kotłowni, pomożesz mi palić w piecu. – proponuje dziadek.
– Eeee, dziadku, nie chce mi się. – odparła Madzia.
– No ale jak to?! Przecież jak byłaś mniejsza, to bardzo chętnie pomagałaś mi palić w piecu.
– No ale wiesz dziadku, człowiek to się z wiekiem zmienia… – stwierdziła filozoficznie Madzia. ;D

Tylko z wiekiem też, niektóre z parametrów Zmiany popadają w ekstrema. Tak bardzo, że ta Zmiana staje się ciężka do zauważenia. Ale to inna bajka…

Dobra. Trochę już pofilozofowaliśmy. Wystarczy.

 

W [#002] Pobudki, pisałem, iż czuję po kościach, że w moim życiu za “względnie niezbyt długo” będzie się dużo dziać. No i działo się. ;] Tak się działo, że nie miałem czasu na pisanie moich chorych, filozoficznych tekstów.
A co się działo? Proszę bardzo:

  • Dzień po opublikowaniu [#002] Pobudki dostałem telefon ze znanej firmy z branży automotive. Wysłałem tam aplikację parę tygodni wcześniej. Zadzwonili z propozycją miesięcznej praktyki. Tak – praktyki, czyli za friko (to staże zazwyczaj są płatne), ale ze względu na możliwość poszerzenia horyzontów i zdobycia nowej wiedzy, no i nie ukrywam, że też ze względu na prestiż firmy, zdecydowałem się na te praktyki. Była to bardzo dobra decyzja. Aha! dostałem przecież bloczki obiadowe na każdy dzień praktyk, więc worth it! xD Zadeklarowałem się na 3 dni w tygodniu. 3 x 8h = 24h + dojazdy. No ale obiady… 😀
  • Kontynuowałem weekendową pracę (bo stypendium rektora nie siadło) na “szatnio-barze” w znanym, latynoskim klubie. Piątek, sobota, od 21:00 do 06:00. Powiem Wam, że napiwki strasznie cieszą. xd
  • W grudniu też kończyłem ostatni semestr studiów inżynierskich. Na szczęście władze uczelni rozdzieliły przedmioty tak, że najtrudniejsze były na semestrach poprzednich, a semestr VII był naprawdę lajtowy, pełen tzw. “michałów” (przynajmniej moja mama tak mówi xd) typu: Ochrona własności intelektualnej, Podstawy zarządzania, Podstawy prawa dla inżyniera – przedsiębiorcy. Te ostatnie były nawet spoko. Niemniej jednak zaliczeń trochę było. Również tych ważniejszych.
    Ważniejsze poszły lepiej, to mniej ważne poszły “mniej lepiej”, ale ostatecznie wszystko zaliczone. Dziękuję, dobranoc.
    Oczywiście, jak nigdy się tak nie działo, tak teraz nie obyło się bez problemów z brakującymi wpisami do wirtualnego dziekanatu. Na szczęście nie odczułem tego, bo załatwiał to również w moim imieniu Krystek [tak, jemu brakowało ocen z tych samych przedmiotów :v], za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Dzięki! ;*
  • 18-stka Zuzy (17 grudnia). Na takiej jeszcze nie bylem. 😀 Hasałem nawet lajkonika. ^_^ Super było znowu cofnąć się w czasy licealne i poczuć tą beztroskę. 😉 Bailando!
    Tutaj ogromne podziękowania kieruję do Czernego, który zgodził się iść za mnie do pracy na nockę, mimo, że pracował też za dnia. Dzięki! ;*
  • Aaa, byłbym zapomniał… przecież 10 grudnia był też (jak co roku zresztą) koncert Ziemi Myślenickiej = dużo prób.

 

Tak, grudzień był intensywny. A to jeszcze nie wszystko. Któregoś dnia, będąc na praktykach, dostałem telefon od pani Jadzi z instytutu, na którym robię specjalizację. Mówi mi, żebym się jak najszybciej zgłosił do doktora K. (który też jest moim promotorem), bo jest możliwość wyjazdu do CERN-u. Serce mocniej mi zabiło.

Decyzję o tym, że chciałbym pojechać do CERN-u (poszedłem do bossa instytutu – profesora Z. i wpisałem się na listę chętnych :P)  podjąłem jakoś pod koniec października 2016, mimo że możliwość wyjazdu  zakotwiczyła mi się w głowie (#ślad[#002] Pobudki) od pierwszego momentu, gdy o niej usłyszałem na I semestrze (chyba nawet od tego samego doktora, u którego teraz piszę pracę).

Co spowodowało, że podjąłem ją dopiero po takim czasie?
Przekroczyłem masę krytyczną ([#002] Pobudki).

Duży wpływ wywarły na mnie konferencje Fabiana Błaszkiewicza: “Snajper uwodziciel” i “Tożsamość snajpera” (słuchałem ich w drugiej połowie września 2016). Konferencje o poszukiwaniu swojej tożsamości i o relacjach męsko-damskich. Naprawdę polecam. Zmieniają ostro sposób patrzenia na świat. Wszystko utrzymane w zdystansowanym i luźnym stylu, co po połączeniu ze źródłem przykładów rzuca zupełnie nowe światło na pewne kwestie. Chyba nigdy nie zapomnę totalnego szoku, osłupienia, jak również swego rodzaju radości i spokoju ducha jakich doznałem po ostatnim ćwiczeniu.
Potem były przemyślenia Jacka Walkiewicza (październik 2016). Obejrzałem wtedy chyba wszystkie filmy dostępne na jego stronie. Uwielbiam gościa.

 

W każdym razie… możliwość się nadarzyła, a ja ją wykorzystałem. Teraz siedzę sobie w Saint-Genis-Pouilly, 2 km od eksperymentu ATLAS.

Tak, sporo się u mnie pozmieniało. Na blogu też się zmieni. Stworzę nową sekcję:

 

Hukers at CERN

 

Będzie ona prowadzona najprawdopodobniej w formie dzienniko-pamiętnika. Nie wiem czy to będzie bardziej dziennik czy pamiętnik… będę pisał po prostu, co u mnie. 😉
Taka forma kontaktu ze mną (tak jak o tym wspomniałem pod koniec w [#002] Pobudki).
No ale who cares? ;D

 

I tak na koniec, do kontemplacji: Zeus – Orinoko flow (feat. Justyna Kuśmierczyk)

 

 

 

Advertisements

One thought on “[#003] Zmiany

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s